piątek, 19 października 2012

Kiedyś znajdę dla Nas dom...

Nasz dzień w pigułce,bo zapewne trudno będzie doczytać choć pierwszą cześć;)
zapraszam na krótki film
http://vimeo.com/32802833



Ciężkie dni mam ostatnio,i absolutnie nie mam głowy do blogowania.
Tak więc wklejam zapisany post,którego nie udostępniłam.A który miał być dodany w pierwszą rocznicę Naszego ślubu.
dziś mija rok miesiąc i jeden dzień...gdy zostałam Panią W:)
za oknem pada już kilka dni,a ja wtulonej we mnie Marcysi śpiewam tę o to pieśni,które nie tylko towarzyszyły Nam na ślubie,ale też śpiewając je,pieszo pokonałam tysiące kilometrów...
Następne posty będą już Marcysiowe obiecuję;)

http://www.youtube.com/watch?v=T_OgI4MjpwQ
http://www.youtube.com/watch?v=d8nJCJHwjEg
http://www.youtube.com/watch?v=0PiZL05tv5k

Organizacją ślubu postanowiłam zająć się sama,zdając sobie sprawę że na odległość nie będzie to łatwe,wręcz patrząc wstecz lada wyczyn!jednak krok po kroku,wysyłając tysiąc maili,wykonując kilka telefonów dziennie, poświęciłam organizacji tego jakże, wyjątkowego i ważnego dnia pełen rok, dopieszczając każdy najmniejszy szczegół,zmieniając koncepcje która już była ustalona,raz kolejny...
Motywem przewodnim miała być róża,i choć róż nie lubię tak samo jak koloru różowego,wybrałam sobie suknie z motywem róży,a że nie tolerujew gdy coś ze sobą nie współgra,zmuszona sama przez siebie byłam, zrezygnować z wymarzonej sukni,albo zrobić totalny mix kwiatowy,lub też tę róże choć trochę polubić:)
a dlaczego kolor taki a nie inny, bo najpiękniejsza odmiana róży,była właśnie w tym kolorze.I nie tylko tę róże polubiłam,ale pokochałam,i jeszcze raz nawet gdybym wybrała inną suknie,ten kolor,ta róża by została!
I w tym miejscu dziękuje Kamie,za to że dzięki jej zamiłowania do tego co robi, spełniła moje marzenie,wkładając całe swe serce ♥ 
To Ona w tych całych ślubnych przygotowaniach poświęciła mi najwięcej swego cennego czasu,i to Ona przekonała do złamania sterotypów,prosząc o zaufanie...
Dziękuje Kamuś!!!
Oprócz dekoracji jaką sobie wymarzyłam,sukienki,restauracji,zespołu,chciałam by oprawa mszy świętej
była duchowa i wyjątkowa,czasem w tych całych przygotowaniach,zapominamy co tak naprawdę w tym dniu jest najważniejsze...
Zadbałam o oprawę muzyczną,wybrałam pieśni które od wielu lat towarzyszą mi w życiu.
Kilka dni przed ślubem,poszliśmy porozmawiać z kapłanem który obiecał udzielić Nam sakramentu,chcieliśmy by poznał Nas i Naszą historię.
Ceremonia zaślubin odbyła się w Sanktuarium Świętego Józefa,kościół do którego zjeżdżają się co roku tysiące pielgrzymów.Wyjątkowy pod każdym względem.


z pamiętnika młodej mężatki...

Piątek:
Godzina 7:00 a budzik dzwoni i dzwoni,przekręcam się z boku na boku,głowa mi pęka,gardło piecze,za oknem zimno ,wtulam się w Piotra dając Nam gratis kilka minut:)
marudząc pod nosem, że jeszcze tyle do zrobienia mamy!Wstajemy:/
Ten piątek miał być dniem błogiego lenistwa,a ja się zastanawiam od czego zacząć dzień.
Na pierwszy plan idzie hotel,musimy jechać po klucze,Piotr wchodzi do recepcji,ja w tym czasie witam pierwszych gości,na szybko biegamy po pokojach rozkładając powitalne ciacha i napoje.
Nagle uświadamiam sobie że jest tak zimno,a ja nie mam zupełnie nic do okrycia na jutro,szybki kierunek sklepy,nie mam czasu,kupuję więc zwykłą marynarkę...która zupełnie nie pasuje do sukni ślubnej,mam jednak cichą nadzieję ,że nie będę zmuszona jej założyć.
Następnie jadę do manikiurzystki,decyduję się na jednolity kolor i delikatny żel,kolor okazuje się beznadziejny,obiecuję sobie, że nic nie zepsuje mi dobrego samopoczucia,idę więc do pobliskiego stoiska Inglota,wybierając kolor najbardziej zbliżony do butów,które zdążyłam jeszcze odebrać od szewca.
Biegnę do kosmetyczki na próbny makijaż,który również okazuję się totalnym nie wypałem!Pani obiecuję że jutro poprawimy i makijaż i pomaluję mi paznokcie.Pasuje nie mam czasu na kolejne próby.
Dzwoni Piotr informując mnie że dojechali pozostali goście,umawiamy się więc po hotelem,tam znów na szybko, buzi-buzi kluczyk w rączkę,i dalej w drogę:)
Tym razem kierunek sala,jedziemy zawieść napoje,i alkohol.
W aucie na szybko zdajemy sobie relacje,ja ledwo co mówię,Piotr przypomina mi że muszę wziąć antybiotyk,który oczywiście został w domu!
Śmiejemy się że jak zwykle wszystko na wariackich papierach:)
Wchodzimy na sale,na której od samego rana pracuje już Kama,patrzę na nakryte stoły,i mówię do Piotra ,że zupełnie zapomniałam o wizytówkach:/ uśmiecha się i mówi to dobrze bo ja nie zabrałem aniołków;)tak więc powrót na sale gwarantowany.
Nie mogę napatrzeć się na dekoracje,która już prawie jest skończona,wciąż chodzę coś poprawiam dotykam,w między czasie tysiąc razy powtarzam że jest pięknie,że nawet sobie tak nie wymarzyłam ,jest delikatnie,romantycznie,bez przepychu,i kiczu którego nie lubię.
Ściskam Kamę, z która zdążyłam się już zaprzyjaznić w trakcie Naszych codziennych rozmów,
(wspaniałych i wielkich ludzi spotykam za każdym razem na mojej drodze)i obiecuję wrócić jeszcze dziś.
Wracamy jeszcze nie raz,nie dwa,a trzy:) nie wiem skąd w Nas tyle siły.
Cały dzień w aucie,nie mieliśmy czasu nawet zjeść.Niby wszystko było zrobione,a okazuje się,że jeszcze tyle spraw do zrobienia.
Do domu wracamy po 23:00,nie pamiętam jak się nazywam,ledwo co mówię,może i dobrze;) Piotr wydelegowany zostaje do drugiego pokoju,ale w czasie gdy biorę kąpiel zasnął na Naszym łóżku,kładę się obok i nawet nie wiem kiedy zasypiam.

Sobota

Dziś nie był potrzebny nawet budzik,oboje budzimy się około 9:00,pierwsze słowa po przebudzeniu wymawiam ledwo co przełykając ślinę:
Piotr- o co pytasz?
Ja -(dalej próbuje coś powiedzieć)
Piotr- zrobię Ci herbaty,zjesz śniadanie i wezmiesz antybiotyk
Ja -dziś Nasz Ślub Kochanie-dasz wiarę?
Piotr - no raczej! a w oczach strach;)
ahh Ci mężczyzni no raczej;)
Zjadamy na spokojnie śniadanie,łykam antybiotyk,na dworze od rana świeci piękne słońce,zapowiada się pięknie słoneczny dzień,Piotr jedzie do fryzjera,a ja zabieram psa na spacer,po drodze zachodzę do przyjaciółki która mieszka blok obok,pukam w okno patykiem;)mieszka na parterze,wystawia głowę z farbą na głowie,i patrzy na mnie dziwnie,pyta czy dobrze się czuję,odpowiadam że nie bardzo,bo angina wciąż daje się we znaki,Ona się uśmiecha i mówi Boże Ty w ogóle pamiętasz że masz dziś Ślub,i jesteś dziś Panna Młodą?tym razem ja patrzę na Nią dziwnie,odpowiadając że oczywiście,Ewelina śmieję się i mówi wiesz która godzina?że tak spokojnie sobie spacerujesz z psem,oczywiście że wiem! mam jeszcze mnóstwo czasu!
I tak o to miło zaczyna się jeden z piękniejszych dni w życiu człowieka:)
Wracam do domu,Piotr też już gotowy fryzura pozostawia wiele do życzenia,widząc moją minę, obiecuje że je jakoś ułoży...No ja myślę odpowiadam inaczej się wycofuje:)
Pakujemy się do auta,i prosto do kościoła,czeka mnie jeszcze spowiedz-tak tak...przy pierwszej spowiedzi nie dostałam rozgrzeszenia;)
powód mieszkam z narzeczonym...
Tym razem spowiedz przebiega bezproblemowo ksiądz podpisuje karteczkę i życzy wszystkiego dobrego na  Nowej Drodze Życia.Uśmiecham się i grzecznie obiecuję wrócić o 16:00
Wracamy do domu ja idę pod prysznic,a Piotr jedzie wykąpać autko;)
Po kąpieli jadę do kosmetyczki pakując do torby swoje kosmetyki, proszę ją by nimi mnie umalowała,bojąc się że znów coś może pójść nie tak,kosmetyczka pyta mnie czy jestem pewna,a ja odpowiadam że tak i na twarzy mej pojawia się delikatny makijaż w którym ja czuję się doskonale.
Maluje jeszcze paznokcie,i kolor wygląda teraz znacznie lepiej.Póki co wszystko idzie zgodnie z planem.
Zaraz po makijażu fryzjer i układanie fryzury.
Tutaj już nie jest tak łatwo,rozpoczyna się ostra konwersacja, między mną a moim wspaniałym szanownym Dareczkiem,który ma swoją wizję,a która zupełnie różni się od tej pierwotnie ustalonej,mówię mu że pójdę tak jak stoję jak będzie dalej wymyślać,po kilku miłych tekstach typu...
Darek-Paula Tobie i tak już nic nie pomoże,zaufaj Dario a On z tych piórek zrobi czary mary:)
Ja-Dario tak wiem,czujesz się zażenowany mając taką gwiazdę na pokładzie:)
Na jego szczęście fryzura mi się podoba,i nawet obiecuję nie umyć głowy:)
Czekam jeszcze na kamerzystę który się spóznił,i z Maciejem fotografem jedziemy do domu.
Kiedy wracam do domu,wszyscy już na mnie czekają,świadkowie,druhny,rodzice.Spoglądam na zegarek jest 15:00 kilka minut spoznienia,na szczęście mam tylko sukienkę do założenia i mogę wychodzić!
Zaraz zaraz gdzie jest Piotr?Piotr zamknięty w drugim pokoju,wystawia głowę przez drzwi,a ja słyszę tylko nie podglądaj jeszcze nie wolno!:)
Łykam antybiotyk,który popijam red bulem(tak wiem bardzo mądrze) Zakładam sukienkę w minutę,i czekam na Piotra.
Kamerzyści na zmiane, każą Nam powtarzać kilka razy,tę samą czynność,i nagle do pokoju wpada mama,informując Nas że zaraz nigdzie nie zdążymy!i czy to filmowanie musi tyle trwać;)
Ja nieświadoma upływu czasu,odpowiadam spokojnie-mama wyluzuj mamy czas.
Czasu jak się okazuję nie mamy już wcale!bo mama już naprawdę zdenerwowana, patrzy na mnie i mówi wiesz która jest godzina?
nie a która pytam?
15:40 !oho...
Ślub zaczyna się o 16:00 a przed Nami jeszcze błogosławieństwo.
Do pokoju wchodzi mój przyszły mąż a ja na nowo się w Nim zakochuje-wygląda pięknie!
Klękamy ja już łzy w oczach,Piotr zestresowany jak nigdy wcześniej,patrzę na mamę i już nie ma mowy o płaczu,jej mina i szybkie błogosławieństwo wywołują stres na wszystkich zgromadzonych,mama myśli tylko o tym że nie zdążymy!
Błogosławieństwo przebiega w ekspresowym tempie,wszyscy już są myślami w kościele,jest za pięć szesnasta...
Chwytamy się za ręce,i kierujemy do wyjścia,nagle przypominam sobie że nie mam dowodu!
Wprowadzam jeszcze bardziej nerwową atmosferę,biegając w kiecce po całym domu:) Jest dowód krzyczy mama! dodając że z Nami to tak zawsze;)
Prawie że zbiegamy ze schodów,prawie bo ogranicza mnie suknia;) ja dalej zero stresu,pytam Piotra z rogalem na twarzy, czy zdaje sobie sprawę że już jesteśmy spóznieni na własny ślub:)
Na dole czeka Nas miła niespodzianka,sąsiedzi machają do Nas z okiem,inni siedzą na ławkach,krzyczą że wyglądamy pięknie,życzą wszystkiego dobrego,jest Nam cholernie miło...
Wsiadamy do auta,ja jeszcze na szybko tłumaczę gością by wszyscy jechali za Nami.
Piotr prowadzi ja siedzę obok,w połowie drogi uświadamiam sobie że nie jadą na za Nami kamerzyści,mówię do Niego że mieliśmy na nich czekać,próbujemy się do Nich dodzwonić bez skutecznie.
Szlag szlag zgubiliśmy ich,a Oni nie znają Kalisza:/ Piotr pociesza mnie mówiąc Kalisz nie Paryż :) trafią!
W radiu Anita Lipnicka -kiedyś znajdę dla Nas dom- ja naglę odzyskuje głos i śpiewam tak głośno,że ludzie oglądają się za Nami na ulicy:)
Magia chwili...
Dojeżdżamy pod kościół.Jest godzina 16:06 ,wszyscy już oczywiście na Nas czekają,łącznie z księdzem...
Spoglądam na stojącą z boku Ewelina której uśmiech mówi a nie mówiłam:)
Ja nadal zero stresu-teraz stwierdzam że faktycznie coś ze mną nie tak!
Za to Piotr nadrabia!najpierw muszę mu przypomnieć,aby otworzył mi drzwi,potem żeby pomógł mi wyjść z tego jakże wielkiego auta:)o dziwo nie krzyczę jak na zwykle to bywa w moim przypadku,a z uśmiechem na twarzy,wcale nie sztucznym Broń Boże:) mówię grzecznie-Drzwi-Rączka-Welon-Stoisz mi na trenie:)
Po raz pierwszy widzę Nasz orszak ślubny,druhny i druhów którzy prezentuję się Pięknie.
Juleczka czeka już również z obrączkami,mówiąc co tak długo?ciężkie te obrączki:)
Kamerzyści w dalszym ciągu nie dojechali,zaczynam się martwić,ksiądz mówi że nie możemy już czekać,bo zaraz po Nas jest kolejny ślub,biorę go na litość prosząc o dodatkowe dwie minutki,czym zostaję przez księdza skarcona,mówi nie Oni są tu najważniejsi...
No nic ruszamy przecież nie może być idealnie:)
Idąc u boku Piotra czuję się taka lekka,to tak jakby czas stanął w miejscu.
Dochodzimy do ołtarza,i nagle budzę się z zadumy,pierwszą ławkę zajeli teście,choć kilka razy mówiłam że druga ławka jest dla Nich!druhny nie wiedzą gdzie usiąść,Kama gdzieś zgineła,podchodzę więc grzecznie i szybko robię porządek!:) Panna młoda czuwa nad wszystkim!
Zaczyna się ceremonia,ksiądz mówi cudowne kazanie,patrzymy na Niego jak w obrazek,trzymając się mocno za ręce,w tle słychać chlip chlip...spoglądam na prawo,moje druhny wycierają łzy...spoglądam na Piotra,ale jestem gdzieś poza jego zasięgiem,tak zestresowanego go nigdy wcześniej nie widziałam...Nasza chwila...Nasz czas...Nagle uśmiecha się do mnie i stres spływa z Niego.Bo zaczyna się rozglądać na prawo i lewo,śmiać mi się chcę,ale zachowuję powagę do czasu...
Chór śpiewa,tak pięknie że ciarki mnie przechodzą a łzy szczęścia same lecą mi po policzku.
Ksiądz zaprasza Nas na środek,i każe powtarzać słowa przysięgi,Piotr mówi tak komicznie że nie wytrzymuje i wybucham śmiechem!Uspakajam się na chwilę,po czym znów ogarnia mnie ten kretyński śmiech!jestem na siebie zła i przywołuje w myślach do porządku,jest o tyle żle że nie potrafię wydusić z siebie ani słowa:)
Ksiądz również uśmiech od ucha,mówi szeptem spokojnie musimy to skończyć,no chyba że się rozmysliłaś:)
wkładam sobie bukiet w nos!
A w głowie jedna myśl nie dam rady,nie dam rady...
Ledwo co wypowiadam słowa przysięgi raz po raz zatrzymując się na chwile,nie tak sobie wyobrażałam tę chwilę:) miały być łzy ,spojrzenie prosto w oczy,tymczasem co spojrzę na Piotra chcę mi się śmiać jeszcze bardziej:)
W końcu się udało! ksiądz błogosławi Nas dziękując za miłe chwile...

a tak było na kilka dni przed ślubem


biegniemy do mety:)




jest i On Dario Super Star;)



jeszcze w domu




jeszcze tylko buty i w drogę



tuż przed...



mój mąż jak zawsze ciekawy świata:)



jak widać wciąż bez stresu:)





 zostaliśmy mężem i żoną




a kuku









a to już na sali





toast

pierwszy taniec

i buziaczek:*


wyginam śmiało ciało:)



a po północy pyszny tort



i kilka zdjęć z pleneru





miłość uskrzydla:)





zdjęcia wykonał Maciej z www.wed.com.pl
dekoracje wykonała dla Nas Kama z http://wsiodmymniebie.pl/

a teraz jest Cud Nasz :* PROMYCZEK MALUSI :*




MARCYSIA

50 komentarzy:

  1. Wygladaliscie pięknie.. Świetne zdjęcia.. Suknie piękna.. Marcysia wprost cudowna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 17:10

      :) dziękuje!!!
      suknia piękna jeszcze raz bym ją wybrała..choć cholernie nie wyogodna była...:/
      a Marcysia :* ojjj ja obiektywna nie jestem,ale zjem ją kiedyś:)

      Usuń
  2. Przecudowne zdjęcia!!!! Bardzo dużo napisałaś.. przeczytam wieczorem bo dom wzywa :-) ale zdjęcia naprawdę robią wrażenie.. dla mnie najcudowniejsze jest to jak razem biegniecie po plaży ... cudo!!! Do potem Paula :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 17:09

      :) to było w piaskowni taka jedna wielka piaskownica:) a jakże się świetnie bawiliśmy! z górki na pazurki:) moje buty do tej pory noszą ślady piasku:)
      i jak chodzę w nich czasem to tak sobie chrupią:)!!!
      mądra ja w szpilkach po polu i po piachu:)

      Usuń
  3. Piękna historia i jeszcze piękniejsze zakończenie:)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ cudownie to opisałaś, magicznie tak... Aż czytając Twoje słowa czułam jakbym tam była...Pięknie:*
    I zdjęcia zachwycający, Wy tacy piękni i zakochani:) Dużo miłości dla Was, niech rośnie w Was każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 17:07

      Ależ dziękuje:* ahh szkoda że ja wcześniej bloga nie założyłam o ten rok jeden:( bym Was wszystkie moje ulubione zaprosiła...ehh
      i przy jednym stole blogerek usadziła...no nie,nie zasnę teraz!

      Usuń
    2. Może i kiedyś się uda przy tym jednym stole zasiąść, wina napić, a rozmową końca na pewno nie będzie, aż nas rano zastanie:)

      Usuń
  5. Film już wcześniej obejrzałam kilka razy, jak pokazałaś na FB - ale... Jeśli jeszcze raz usłyszę, że z czymś NIE DASZ RADY - to przez kolanko... Przecież to, co zrobiłaś i jak to wyglądało - to nawet w bajkach się nie zdarza... Cudne, a kolory - POEZJA i ja niedawno całkiem pokochałam ten róż, chociaż wiązanka jaką dawno temu złapałam była z herbacianych - to nie ukrywam, że TWOJĄ złapać - biegłabym na piechotę hahaha
    I Ty z czymś nie dasz rady???
    Siłaczko, bohaterko, mistrzyni! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 17:05

      oj tam oj tam oj tam!
      ten róż coś ma do siebie,wiesz mi się kiedyś wesela różowe z kiczem kojarzyły...i jak kolor wybierałam to miał fiolet,lub zieleń...tylko nie róż no i masz babo placek:)
      ale myślę że trochę udowodniłam że i róż może być z klasą i gustem!
      oj mogłabym wesela i takie przyjęcia organizować ogromną radość mi to sprawia....
      a z tą wiązanką nic straconego;)wisi u mnie w Kaliszu !!!już co prawda bardziej to pudrowy róż niż fuksja....ale chętnie Ci go rzucęęęęęęęęęęę:)

      Usuń
  6. pięknie tu u Ciebie na blogu, wspaniałe zdjęcia i fanatstyczny szkrab, będę częstym gościem. Iwona. Również mama na emigracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 17:00

      Dziękuje ślicznie! i oczywiście zapraszam:) ja lecę teraz do Ciebie:)
      no proszę i też emigracja:)

      Usuń
  7. Plakac i smiac mi sie chcialo na zmiane!!! Cudownie sie czytalo Twoje wspomnienia:)
    Nic wiecej nie napisze bo i tak juz moj synek stoi tu nade mna a ja ciagle jeszcze minutke Wiktorku, malutka minutke, mamusia tylko dokonczy czytanie:)
    Piekne to bylo Paula! Piekne zdjecia i Ty piekna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:59

      ohhh Julittko to tak jak ja;) raz łzy,raz zacieszam do laptopa jak głupia nooo;)
      miło że przeczytałaś bo pewnie mało kto to zrobi;)
      jejciuś toż to ja muszę teraz Wiktorka na lody zabrać!!!:)MOGĘ?
      Dziękuje Kochana!

      Usuń
  8. ależ piekne zdjęcia! podoba mi sie to jak razem biegniecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:57

      też je lubię:)dziękuje!

      Usuń
  9. oh jak ladnie napisane... i te foty naprawde super :)
    ale Bobo najfajniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:56

      tak tak zdecydowanie bobo najfajniejszy:)))Dziękuje!

      Usuń
  10. Paula no poryczałam się przy tym filmiku jak ostatni bóbr:) Piękny! Widać, że mnóstwo serca i energii włożyłaś w przygotowania. Pięknie, po tysiąckroć pięknie!!! I Ty przepiękna kobieta jesteś i tworzycie przesympatyczny duet:) Kolory cudo! Filmik obejrzę sobie chyba raz jeszcze, takie piątkowe kino:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:55

      No wiesz!!! a w którym momencie? ja jak patrzę to najpierw łzy,a pózniej jak widzę swoją minę jak przysięga składam i mi się przypomina...to znów mnie ten głupi śmiech ogarnia...
      a jak całą oglądam na płycie,to mam ubaw po pachy:)))
      ja przepiękna Boziuuu Kochany! że TY mnie na codzień nie widzisz,nic a nic nie przypominam tej ślubnej dziewczyny!!!
      :*

      Usuń
  11. Ach to zdjęcie jak biegniecie na plaży rewelacja!!! Rany jak ja bym chciała takie zdjęcie z mężem posiadać ;)) Ale najpierw muszę przestać uciekać z przed obiektywu... Zdjęć ze ślubu też zazdroszczę...

    Przyznaję się bez bicia, że doczytałam do połowy bo muszę iść szukać autka które zaginęło podczas zabawy ;))

    Wybacz proszę ;)) Nadrobię! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:50

      Wybaczam!!!
      bo u nie licznych tylko czytam tekst do końca;)
      a poza tym poniosło mnie z pisaniem jak nigdy!
      a czemu toż Wać Pani ucieka z przed obiektywu?? hmmm!!!
      choć ja też często to robię...;)
      nie ma czego zazdrościć tylko dobrego fotografa wybrać i na sesję sio!ale to już:)a pewna jestem że zdjęcia będą jeszcze piękniejsze niż Nasze!:)

      Usuń
  12. Paulinko, cudnie, od początku byłam pod wrażeniem tego, co zrobiłaś i jak wyglądaliście! też często wracam do naszego DNIA;-) Całuję Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:46

      bo to taki piękny dzień prawda? aż chcę się jeszcze raz za mąż wyjść:)
      ale teraz zdecydowanie najpiękniejszy był dzień gdy zostałyśmy matkami!
      Ściskam Cię Haniuś

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia, ja 3 lata temu do swojej sukni ślubnej wybrałam buty w kolorze fuksji, uwielbiam ten kolor! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:44

      No właśnie fuksja;)! u Nas złamana trochę pudrowym różem,ale i tak pokochałam ;)!
      ja uwielbiam połączenie sukni ślubnej z butami innego koloru niż biel!
      na pewno było cudnie:)

      Usuń
  14. Paulina pięknie to napisałaś! Wciągnęło mnie bardzo :-) i przeczytałam jednym tchem :-) Piękne te wspomnienia :-)) a powiedz mi Paula, Ci kamerzyści to w końcu dojechali czy nie?? Czy Kalisz okazał się Paryż czy jednak nie? ;-) Super mi się Ciebie czytało :-) Uściski dla was i wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy :-) plus jedne miesiąc ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/20 października 2012 16:43

    Jaaaaa chciało Ci się??? mało kto dotrwał :)Dziękuje:*
    a kamerzyści dojechali dojechali,ale niestety wszystko na szybko było i nie ma wejścia do kościoła ładnie sfilmowanego:(
    Dziękuje w imieniu swym i męża tego co na kosmos chciałam posłać ostatnio:)!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Super:) my jestesmy od 5 lat zareczeni, mielismy juz 3razy zabukowana sale, ale zawsze cos wypada..moze na lato w koncu nam sie uda!

    OdpowiedzUsuń
  17. zdjęcia cudowne, zaczęłam czytać, ale synek wzywa, wiec wieczorkim spokojnie poczytam i obejrze. Superowa z Was rodzinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/23 października 2012 13:23

      Dziękuje za miłe z słowa:)
      i zapraszam:)

      Usuń
  18. Paulina wygladaloscie cudnie! A napisane tak ,ze czuje sie jakbym tam byla:)
    Wiesz ze wybralam na swoj slub 3 sukienki (bylam w ciazy a slub spontaniczny bo nagle nam sie zachcialo) i jedna z opcji to byla wlasnie taka sukienka?Nie wiem czy ta sama czy podobna ale wlasnie taka;) Sliczna jest.
    Zdjecia tez piekne.Fajny pomysl z fotografowaniem na dachu,w chmurach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/23 października 2012 13:25

      Dziękuje Ewo:*
      a suknia ta sama:) ha widzisz a mi się tyle ubranek Lili podoba,teraz już wiem czemu:)
      a wiesz że spadłam ze schodów z tego dachu?:)
      i se kość ogonową uszkodziłam;)
      pozostałe zdjęcia to była katorga,tu się uśmiechać trzeba a mnie łzy ciekną:/

      Usuń
  19. zapierajaca dech w piersiach sesja... cudne wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetna sesja zdjęciowa. Pamiątka na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/23 października 2012 13:26

      Dziękuje:* o tak często do nich wracam,uwielbiam takie pamiątki:)

      Usuń
  21. dziękuję za miłe słowa.
    tak ciepło zrobiło mi się na sercu, gdy je czytałam.
    od jakiegoś czasu nieśmiało zaglądałam do Ciebie, podziwiałam Waszą córeczkę. jest piękna.
    cieszę się, że znalazła się kolejna nieróżowa mama.
    będę regularnie do was zaglądać i zostawiać po sobie ślad.
    ps. sesja rewelacyjna.
    ps. sama nie wiem, w których włosach Ci lepiej... na pewno w blond dużo młodziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/23 października 2012 13:31

      Nie śmiało do mnie...no co TY:)
      to mi miło że Ty do mnie,nawet nie przepuszczałam że wiesz o moim blogu:)
      Oj tak różu u mnie nie wiele;) choć ten pudrówy z newbie bardzo lubię.
      Ale generalnie szary,biel,beż,i czarny;)
      kolory też wprowadzam,ale z umiarem.
      A wiesz że myśle nad zmianą...
      i nie wiem czy wrócić do brązu...a może rudy...ehhh zawsze po roku,mi się nudzi i zmieniam;)

      Usuń
    2. jako nastolatka byłam blondynką, zniszczyłam sobie tym strasznie włosy i nie chcą do dziś odżyć...
      na studiach przyszła fala brązów/czerni.
      ale człek głupi i wybrałam się w wakacje do fryzjera, wyszłam z żółtym czymś... płakałam 3 dni i nie wychodziłam z domu. zmieniłam odcień blondu na bardziej chłodny...
      jednak w weekend przefarbowałam na ciemne, mam teraz czekoladowy brąz.
      czasami marzy mi się piękny rudy... taki lśniący i błyszczący.
      nie mam nic przeciwko kolorom, nawet i ten róż zniosę, ale drażni mnie potwornie taki płytki, laleczkowy, groteskowy sposób ubierania dzieci... kurcze, wiesz co mam na myśli?
      pozdrawiam.

      Usuń
  22. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/24 października 2012 05:52

    wiem wiem pewnie że wiem:)ja też nie lubię mixu kolorów róż,czerwień i jeszcze fiolet:/hello kity i micky mouse też mnie drażnią;)
    ale każdy ma inny gust,więc na szczęście możemy ubierać nasze córy pod siebie;)
    ja najchętniej małą ubierałabym tak jak siebie,i na odwrót...choć z drugiej strony ostatnio kupiłam kila słodkich sukienek takich w stylu retro,stwierdzając że przecież teraz jej czas,na dorosłe ubrania jeszcze dorośnie...
    a rudy też mi się marzy,tylko rudy trudnym kolorem jest:/ładnie wygląda pierwsze 4 mycia:/pózniej się spiera i kolejne farbowanie:/
    teraz mam blond więc myśle że może najpierw rudy,pózniej brąz...a zawsze mam krótkie;)więc nie zdążą się zniszczyć;)
    a Tobie w tym brązie jest ładnie!jakoś czerwieni nie lubię u nikogo;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyta się Ciebie jednym tchem, choć jestem tu pierwszy raz, to nie ostatni.
    Miłość Wasza piękna, zdjęcia to odzwierciedlają, a teraz Wasz promyczek malutki, taki uroczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/14 listopada 2012 05:32

      dziękuje Olu:*

      Usuń
  24. witam, trafiłam tutaj przez przypadek.. ale tak mnie zauroczył ten blog że chciałabym coś napisać..
    .. piękne słowa, piękne uczucie i piękni ludzie..
    cudna sukienka.. i przesłuchałam sobie muzykę.. jedna z tych piosenek jest bliska także i dla mnie :)
    A Marcysia? z takiej ogromnej miłości tylko CUD prawdziwy może się narodzić i Ona takim cudem jest.
    gratuluję i wielu takich rocznic życzę :)
    klara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/14 listopada 2012 05:33

      miód na me serce! dziękuje :*
      pieśni te Kocham zawsze jak mi zle słucham i lepsze samopczucie powraca:)
      pozdrawiam mocno:*

      Usuń
  25. Pięknie wyglądaliście!!! Twoja sukienka cudownie prosta, a takie są najlepsze.
    I wasz malutki cud przesłodki
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/14 listopada 2012 05:34

      dziękuje ślicznie!:)
      prostota zawsze się przyjmnie i jest ponad czasowa,za kilka lat nie będe się śmiała ze swoich zdjęć;)

      Usuń
  26. Pięknie wyglądaliście! Cudowna suknia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/14 listopada 2012 05:35

      bardzo dziękuje:*

      Usuń
  27. piekni jestescie, slub jak z bajki :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze
to dla Was i dzięki Wam tu jestem.