Ostatnio mi się dostało za czarną sukienkę którą jej ubrałam! aż strach pomyśleć że to pierwsza,ale nie ostatnia bo w szafie Marcysiowej tych czarnych czekających na Nią sukienek już trochę jest!
Jak była malusia wciąż pytano mnie czy to chłopiec! bo na niebiesko lub szaro była ubrana,często też padał wtedy tekst no pink ?...tutaj wchodząc do sklepu dla noworodka jest wszystko albo w różu albo niebieskim.
Pamiętam jak w Polsce w kappahalu podchodzę zapłacić do kasy i Pani mówi to kiedy synuś przyjdzie na świat? kupiłam wtedy niebieskie spodenki,beżowe w kratke i kilka szaraków...
Nie rozumiem tej mentalności że małe dziecko trzeba koniecznie w hello kity i na różowo wystroić.
Owszem to jest dziecko,ale przecież jest tyle pięknych słodkich i uroczych ubranek,które nie są kiczowate,a dziecko nie wygląda w nich jak choinka.
Lubię ubrane dziecko tak że chętnie sama bym się czasem ubrała,ale nie potrafię przejść obok sukienki odciętej pod tym niby biustem;) z śliczną kokardką,lubię a wręcz uwielbiam taki babciny styl.
Nie lubię też typowych dziecięcych motywów obrazkowych,ale nie mam nic przeciwko kultowej Micky:) sama i ja i mój mąż mam taki t-shirt!
Kocham gołębi szary,biel,i pudrowy róż tak ten kocham miłością bezgraniczną!:)
Nie mówię nie! kolorą pod warunkiem że będą idealnie ze sobą współgrać,od zawsze mimo że noszenie torebki pod kolor butów jest nie modne,ja tylko taką zakładam...taki mój mały defekt,że wszystko musi idealnie do siebie pasować.Choćby złoty guzik z kurtki do złotego guzika z butów.
A teraz trochę różu żeby nie było że jestem wyrodną matką!
Pokój mojej M! ściany są delikatnie pastelowo różowo,na zdjęciach kolor trochę przekłamany.
Łóżko niestety musi stać,czekamy aż właśćiel je łaskawie zabierze:/
Wciąż dopieszczam coś zmieniam i ogromną radość mi to sprawia,choć Marcysia śpi w sypialni u rodziców;)! i to nie w kołysce a z Nami w łóżku! oooo tu też same negatywne opinie wciąż słyszę..
i ubrała mnie na różowo!!!
mamooooooooo!
rozbieram to!








